środa, 24 maja 2017

Drugie życie starego zegara


     Dostałam niedawno od Cioci stary zegar, który był jej już zupełnie niepotrzebny i od lat leżał zapomniany w piwnicy. Zegar był oczywiście popsuty, brakowało sporej części mechanizmu. Osobiście nigdy nie byłam amatorką zegarów i żeby tak powiesić sobie go na ścianie, to nie bardzo mi się uśmiechało. Skrzynia natomiast i owszem, bardzo mi się podobała. 




Uznałam, że z racji swojej delikatnej konstrukcji skrzynia doskonale nada się na małą witrynkę na różne drobiazgi. Żaden tam wielki mebel, raczej subtelna ozdoba. Żeby ten pomysł zrealizować, trzeba było dorobić mały blacik i  podstawę. Nie muszę mówić, że wszystko do kupy połączył mi mąż.


Zeszlifowałam lakier i długo biłam się z myślami, czy zostawić ją w naturalnym kolorze - w końcu to dąb.  Jednak w oryginalnej wersji szafka wcale nie była delikatna, a o taki efekt mi chodziło. Zdecydowałam więc, że pomaluję ją tradycyjnie - na biało.


Ponieważ mam pociąg do pięknych gałek, to i tym razem nie mogłam się oprzeć. Wybrałam złotą, kryształową, bo świetnie podkreśla delikatność witrynki. 





Zegar w takiej postaci całkiem do mnie przemawia, choć pewnie niejeden chciałby mi urwać głowę, że zbezcześciłam zegar i zamalowałam piękny dąb. Wszystko jest jednak kwestią gustu, a odwieczna wojna zwolenników i przeciwników malowania nigdy się nie skończy.

Pozdrawiam 
Kasia

6 komentarzy:

  1. Dziękuję :)i cieszę się bardzo, że do mnie trafiłaś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Wlasnie sie zastanawialam co zrobic ze swoja obudowa po zegarze.. juz wiem ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...