środa, 13 grudnia 2017

Szezlong w kolorze lnu



     Dzisiejszą historią chciałabym Was zachęcić do ratowania nawet najbardziej beznadziejnych przypadków. Uratowane meble odwdzięczą się Wam po stokroć. Tak było w przypadku tego szezlonga.

poniedziałek, 16 października 2017

Komoda w kolorach morza




     Zrobiłam sobie ostatnio prezent i wybrałam się do Krakowa na warsztaty dotyczące stylizacji mebli organizowane przez fantastyczne Dziewczyny z Patynowego. Warsztaty były bardzo twórcze i kreatywne, naładowałam sobie głowę nowymi pomysłami, ale przede wszystkim zakochałam się w jednej komodzie, odnowionej w Patynowym. Komoda zafascynowała mnie tak bardzo, że nie mogłam przestać o niej myśleć. Stała się też dla mnie inspiracją do odnowienia art decowskiej komody, którą dostałam jakiś czas temu od przyjaciółki.

wtorek, 3 października 2017

Sekretne życie starej bieliźniarki


      Dziś sentymentalny powrót do przeszłości, czyli reaktywacja starej bieliźniarki należącej do Dziadków Pani M., a związanej z magicznym miejscem i rodzinną, metafizyczną historią. Szafa pomimo nieubłaganego działania czasu i zapomnienia nadal miała w sobie mnóstwo uroku. Piękny kształt i stare, choć już podniszczone lustro sprawiały, że nie można było przejść obok niej obojętnie.


wtorek, 5 września 2017

PRL wiecznie żywy


     Pamiętacie, jak pisałam niedawno, że meble z PRL-u zaczynają mnie wciągać? Nie było to wcale czcze gadanie. Natknęłam się ostatnio na zgrabną, małą prl-owską komódkę i oczami wyobraźni od razu zobaczyłam jej nowe wcielenie. Urzekła mnie przede wszystkim jej prosta, ponadczasowa forma. Miałam nadzieję, że po niewielkim liftingu uda się ją zaaranżować do nowoczesnego wnętrza. 

niedziela, 13 sierpnia 2017

Drugie życie starego biurka


     Czy zdarzyło wam się przywracać do życia mebel, który dosłownie rozpada się w rękach, a jednocześnie ma dla kogoś ogromną wartość i bardzo wam zależy, żeby jakoś, mimo wszystko, go uratować? Moja recepta jest taka - włożyć w pracę całe serce i nie tracić ducha. Tak było w przypadku tego biurka, które należało do ukochanego Taty pani M.


czwartek, 6 lipca 2017

PRL - design


     
     Przyjaciółka robiła niedawno generalny remont, taki z wyrzucaniem wszystkich niepotrzebnych sprzętów. Znając moje zamiłowanie do staroci, podarowała mi dwie komody - jedną w stylu art deco, a drugą z czasów naszego dzieciństwa, czyli rodem z PRL -u. Nigdy wcześniej nie bawiłam się meblami  z tego okresu, ale zachęcona trochę modą i urzeczona projektami wyszpiegowanymi w Internecie, zaczęłam rozmyślać nad pomysłem na tą komodę.

czwartek, 29 czerwca 2017

Szafka na ogrodowe drobiazgi


     Ostatnio koleżanka poprosiła mnie o pomoc w przywróceniu do życia starej szafeczki. Na oko sądząc, to szafka niejedno już w życiu przeszła, jednak w dalszym ciągu miała mnóstwo uroku. Potrzebowała tylko małego liftingu.

środa, 7 czerwca 2017

Rustykalny stolik z charakterem




      Zakładając bloga w ogóle  nie myślałam, dokąd mnie ta przygoda zaprowadzi. Tymczasem właśnie dzięki niemu nawiązałam ostatnio bardzo sympatyczną, internetową znajomość z Panią M, z którą łączy nas wspólna pasja, czyli zamiłowanie do staroci. Pani M powierzyła mi kilka swoich rodzinnych pamiątek, żeby przywrócić je do życia. Wyzwanie dla mnie tym większe, że mają one wartość sentymentalną

Na początek historia prostego, wiejskiego stolika.


środa, 24 maja 2017

Drugie życie starego zegara


     Dostałam niedawno od Cioci stary zegar, który był jej już zupełnie niepotrzebny i od lat leżał zapomniany w piwnicy. Zegar był oczywiście popsuty, brakowało sporej części mechanizmu. Osobiście nigdy nie byłam amatorką zegarów i żeby tak powiesić sobie go na ścianie, to nie bardzo mi się uśmiechało. Skrzynia natomiast i owszem, bardzo mi się podobała. 

sobota, 15 kwietnia 2017

Nowe życie wiejskiej szafy

     
      Czy pamiętacie modę na malowanie mebli a'la drewno. Do dziś nie wiem, jaka była idea takiego stylu. Pewnie chodziło o to, aby pospolitą sosnę zamienić w bardziej szlachetny dąb albo orzech. Jeśli o mnie chodzi, to taki sposób malowania zupełnie do mnie nie przemawia. Zdecydowanie bardziej wolę naturalne drewno, nawet pospolite, niż wątpliwą imitację szlachetności.

sobota, 8 kwietnia 2017

Jajko vintage


     Niedawno będąc z córką w pasmanterii wpadły mi w ręce styropianowe jajka. Nigdy wcześniej takich do niczego nie wykorzystywałam, ale tym razem postanowiłam spróbować. Wymyśliłam sobie, że pomaluję je farbami i wykorzystam do świątecznych dekoracji. W grę wchodziło tylko proste, szybkie malowanie, bo absolutnie nie nadaję się do misternego decupage ani innych precyzyjnych robót.

piątek, 3 marca 2017

Biurko - klasyka w męskim wydaniu


     Zima to nie jest dobra pora na majsterkowanie, przynajmniej dla mnie. W moim "warsztacie" panowały iście arktyczne warunki, a gruba warstwa szronu na szybach jeszcze bardziej potęgowała uczucie chłodu. Nie przeszkodziło mi to jednak, żeby choć troszkę tam pomajstrować. Niestety skończyło się solidnymi przeziębieniami, które unieruchomiły mnie skutecznie na długi czas. Kiedy ja już wydobrzałam, to z kolei rozkładał się mąż, czyli niezbędne wsparcie techniczne. I tak w koło Macieju przez całą zimę. Na szczęście w powietrzu już czuję wiosnę i udało mi się wreszcie dokończyć zimową pracę.
A rzecz będzie o biurku.

piątek, 27 stycznia 2017

Urok starych toaletek

     


     Pamiętacie stare toaletki z potrójnym lustrem i ruchomymi bocznymi skrzydłami? Ja dobrze pamiętam, bo moja babcia miała właśnie taką. Pamiętam też, jak razem z kuzynką przebierałyśmy się w różne zabójcze fatałaszki, a konkretniej w nocną koszulę babci i starą firankę, a później przeglądałyśmy się w tym lustrze. O jaka to była frajda, kiedy można się było zobaczyć w dziesiątkach odbić. Wystarczyło tylko pod odpowiednim kątem ustawić lustro. Chyba dlatego, że czasy dzieciństwa kojarzą mi się z beztroską i nadal wspominam je z rozrzewnieniem, pozostał mi też sentyment do starych toaletek.

czwartek, 19 stycznia 2017

Maderskie starocie


    U nas zima panoszy się na całego, a ja właśnie spełniłam swoje marzenie i pojechałam "ku przygodzie" na Maderę. Wyspa absolutnie skradła moje serce. Jest to prawdziwy raj dla wszystkich fascynatów górskich wędrówek i obcowania z naturą. Ale nie o tym będę się tu teraz rozpisywać. Spędziwszy trochę czasu w stolicy Funchal natknęłam się na całą masę fantastycznych pomysłów na reaktywację staroci. W starej części miasta znalazłam taki oto piękny mural zrobiony na ścianie odrapanej kamienicy. Długo nie mogłam się stamtąd ruszyć, tak mi się spodobał.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...